niedziela, 19 listopad 2006

danawskie erotumaństwo

Ale po kolei. Co to ten Gandharwa i kto to ten Danawa czy może kim są gandharwowie i danawowie? To istoty z mitologii wedyjskiej z pogranicza strefy niebiańskiej i ziemskiej, mówiąc po ludzku mogli sobie odwiedzać ziemie lub przebywać z bogami wg (prawie) własnego widzi-mi-się. Gandharwowie byli takimi wedyjskimi elfami, którzy mieli sprawiać zmysłowe przyjemności bogom i ludziom. Danawowie podobnie, z tym że służyli bóstwom ciemniejszym, byli przez to bardziej zlośliwi, niedobrzy, prowokacyjni...

( grafika ściągnieta z www.tantra-fr.com)

No jak to, ktoś zakrzyknie, więc dlaczego nie będzie nic o seksie? Przecież powyżej stoi jak byk: "sprawiać zmysłowe przyjemności" ?!
To prawda, lecz pisarze wedyjscy pod tym pojęciem mieli na myśli taniec i śpiew a nie postmodernistyczny hedonizm (czyt. erotumaństwo)...

W dodatku jak wiecie ( wiecie? ), danawa papla o seksie ciągle i przy każdej okazji.

W dodatku jak niewiecie ( mam nadzieje, że nie wiecie i się nie dowiecie :-P ) już w sieci jest specjalny fotoblog, gdzie danawsko-gandharwowskiego promiskuizmu aż nadto. Aż zanadto

SZUKAJCIE, A ZNAJDZIECIE...powiada Pismo (Ewangelia wg św. Mateusza 7,7)

Komentarze (6):

Ciri pisze...

Oczywiście w każdym z nas funkcjonują cechy Gandharwy i Danawy. Lecz to co napisałeś o "specjalnym fotoblogu" utajnionym zresztą lekko mnie przeraża...

20 listopad 2006 17:01:00 CET  
Gandharwa pisze...

Oczywiście oczywiście, jednak samo trzymanie niektórych rzeczy w tajemnicy nie jest niczym strasznym lub niezwykłym, tak nakazuje etyka, gdy miejsce lub czas nie pasuje do tematu.

Ten server nie jest ani tajny, ani nawet jakiś ekskluzywny...jest popularny. Uważam że kazdy powinien na swoich pokreconych ścieżkach życia samemu tam dojść, na własną chęć i odpowiedzialność.

Jeżeli dotrzesz, to powitam Cię Ciri, tułaczko gór Amellu...znajdziesz mnie bez ohyby gdyż moje lico niczym zakryte nie jest....nie tylko zreszta lico...hi hi hi:-)

20 listopad 2006 17:28:00 CET  
Ciri pisze...

Jak zwykle prowokujący, jak zwykle tajemniczy, jak zwykle działający na zmysły i wyobraźnię...

Może kiedyś tam dotrę wybierając (nie)właściwy szlak na rozstaju dróg.
Gdybym jednak sama nie odnalazła tego miejsca, to wiem, że w razie potrzeby będę mogła prosić o Twą pomoc Gandharwo... :-)

To nie etyka mnie przeraża, a pokręcone ścieżki prowadzące do hmmm... "specjalnych"(?) miejsc ;-)

20 listopad 2006 18:04:00 CET  
Kasia pisze...

A to co? Eksperyment bez intencji? A może szkolenie technik prowokacji? Nie, co ja piszę! Przecież to Twoja prawdziwa natura. ;-)
Prawda czy fałsz? :-)

20 listopad 2006 21:46:00 CET  
Gandharwa pisze...

Problem właśnie w tym, że by tam dotrzeć trzeba bardzo bardzo chcieć lub...mieć szczeście lub zbiór szcześć...tak jak właśnie w moim przypadku.
Mogę więc tylko powodzenia życzyć:-))

24 listopad 2006 16:12:00 CET  
Ciri pisze...

W takim razie odnoszę dziwne wrażenie, że chyba jeszcze nie jestem gotowa na poszukiwania (rozumiem, że sporo desperacji trzeba w sobie odkryć w tym celu), albo najzwyczajniej w świecie brak mi rzeczonego zbioru szczęść ;-) Bo na powodzenie narzekać nie mogę, choć dziękuję, jego nadmiar nie jest tragedią i powinnam sobie poradzić ;-)))

24 listopad 2006 19:44:00 CET  

Prześlij komentarz

<< Strona główna