Ja tu się włócze po zmrożonych puszczach a tymczasem
GW wystartowała z arcyciekawą akcją
"Przystanek Miasto" w którym równolegle we wszystkich wydaniach regionalnych
GW, w tym i w
opolskim, dyskutuje się na temat przyszłosci swojego miasta i perspektyw rozwoju jej mieszkańców. Każdy ma swoje
Opole, które kocha, ja również, warto więc jak swemu lubemu powiedzieć kilka krytycznych słów, licząc na poprawe..

Opole leży mi na sercu, napisałem więc w przypływie regionalnego patriotyzmu pokaźny elaborat na ten temat, jak ktoś ma czas i ochotę to zapraszam
TUTAJ.
Jednak wrócę w tym miejscu do zarzuconego w zeszłym roku tematu nowych, atrakcyjnych dróg w komunikacji publicznej, gdyż jeden z głównych grzechów mniejszych miast w Polsce jest brak odwagi w planowaniu, brak pewnej "brawury" inwestycyjnej, która sprawiłaby, że opolanie, lublinianie czy rzeszowianie byliby ze swoich miast dumni.
Wielkie miasta mają swoje atrakcje, które mają racje bytu jedynie w miastach tej wielkosci, jak organizacja igrzysk olimpijskich lub Expo, przedstawienia typu "open air" czy musicale, galaktyczne galerie handlowe czy wieżowce central bankowych drapiące brzuchy chmur. Nie ma sensu oczekiwać, by Opole podjęło wyścig z Warszawą na wieżowce lub starało się z ramienia Polski o status "Kulturalnej Stolicy Europy". Wielkie miasta mają też swoje problemy, takie jak czas tracony na staniu w korkach i dojazdach, nieciekawe, rozległe śródmieścia, poczucie wyobcowania, większe zagrożenie własnego bezpieczeństwa, słabsza skuteczność policji oraz horrendalna drożyzna w nieruchomościach. Ostatnio rozmawiałem z pewną miła warszawianką ( pozdrawiam Cię, I. ! ) która skarżyła się, że mając 700 tys. PLN w kieszenii nie jest w stanie znaleźć porzadnego mieszkania o powierzchni ok. 70m? w Warszawie!!! Paranoja...
W Opolu aktualnie wznosi się najbardziej luksusowy apartamentowiec w śródmieściu o standarcie ( garaż podziemny, monitoring, balkon na podwórze, ochroniarz przed budynkiem i "hausmeister" wewnątrz za 3,8-4,3 tys. PLN za m?.
Małe miasta są bezpieczniejsze, przyjemniejsze w życiu, szybciej można z niego wyjechać "na zieloną trawkę" no i biorąc niższe koszty życia wcale nie ma się mniej pieniędzy w kieszeni niż mieszkańcy metropolii.
Za to brak pewnych symboli, wyróżników które będą rozpoznawalnym znakiem miasta na zewnątrz i mam na myśli nie zabytki kultury czy porywającą historie, choć i to jest czynnikiem integrującym, ale właśnie najnowsze osiągniecia architektury, "live style" czy przedsiębiorczości. Podam kilka przykładów
W Pradze postawiono słynny
"Dancing Building" budynek ledwie siedmiopiętrowy a jednak podziwiany na tyle, że stał się jedną z wizytówek miasta słynącego z bardzo wielu zabytków. Taki budynek mógłby stanąć w każdym średnim polskim mieście.
W Bremie w roku 1990 otwarto
Lloyd Passage, pierwszą zadaszoną szklanym baldachimem ulicę w Niemczech. Koszt budowy 250m długiej trasy wyniósł ok 5 mln EUR. W Opolu taka długość starczyłaby od dworca PKP az do skrzyżowania Krakowskiej z Kościuszki.
W malutkim Bad Schandau prywatna firma z Bad Sulza wybudowała ogromny
aquapark "Toscana Bad" gdzie oprócz krytych basenów z jacuzzi są baseny z podgrzewaną wodą na zewnątrz, basen nasycony roztworem soli z podwodnymi głośnikami i laserami na suficie oraz "kraina saun" na 350 metrach powierzchni. Skoro takie małe miasteczko potrafiło ściągnąć takiego inwestora, któremu się opłaca, dlaczego w Opolu ma to być niemożliwe?
Metro w Opolu? Utopia? Być może gdyby chciano kopać głebokie, "pełne" metro pod ziemią jak w Warszawie. Jednak można półtorejkilometrowy odcinek od ronda przez ul.Książąt Opolskich, Rynek, ul.Krakowską aż do dw. PKP poprowadzić tuż pod płytą deptaka, kilka metrów pod ziemią. Takie "parametro" istnieje w Stuttgarcie.
Tramwaje czy trolejbusy moga zresztą jeździć i po powierzchni przez deptak i nie jest to system komunikacyjny przesadnie drogi, jeżeli jest nowoczesny. Przy okazji może być to system wyjątkowy i wizualnie atrakcyjny, stając się wizytówką miasta i symbolem nowoczesności. Autobusami nikomu się nie zaimponuje. Ale hybrydą tramwajowo-busową lub trolejbusowo-kołową? Systemy takie istnieją we francuskich miastach Caen i Nancy, które mają porównywalną liczbę mieszkańców co Opole. Pojazdy te w ścisłym centrum prowadzone są szynowo, na przedmieściach zaś, gdzie nie opłaca się inwestować milionów w budowę i utrzymanie torowisk, jeżdzą one jak zwykłe autobusy lub trolejbusy.
Niemożliwe? Zapraszam
TUTAJ